Przede wszystkim klawiatura
Paleta poleceń pod ⌘K, do tego J K do poruszania się, E do archiwizacji i R do odpowiedzi. Każdy skrót jest też w pasku menu.
Potrzebuję klienta poczty na Maca, który jest szybki, ładny, działa jak trzeba i ma funkcje i ustawienia, jakich używam.
Żaden nie miał wszystkich czterech naraz.
Sporą część dnia spędzam w poczcie, więc nie jest mi obojętne, w czym ją czytam. Przez lata programy pocztowe zmieniały się u mnie co chwilę. Zawsze było tak samo: nowe odkrycie, kilka tygodni radości, a potem wychodziła rzecz, przez którą trzeba było szukać dalej.
Jedne aplikacje były szybkie, ale wyglądały, jakby zaprojektowano je dziesięć lat temu. Inne były piękne, ale w środku okazywały się stroną internetową w okienku: wolno startowały i zjadały baterię. Jeszcze inne źle obsługiwały Gmaila i zamieniały etykiety w foldery. Niektóre miały wszystkie funkcje, jakie można sobie wymarzyć, ale schowane pod tyloma ustawieniami, że sama obsługa była pracą. A coraz więcej z nich chciało miesięcznej subskrypcji albo mojej poczty na swoich serwerach. Albo jednego i drugiego.
Potem trafił się Notion Mail i przez jakiś czas to było to. Spokojny, czysty i szybki w obsłudze – najlepszy program pocztowy, jaki trafił mi się do tamtej pory. Nie wszystko robił po mojemu, ale był bliżej niż cokolwiek innego. A potem Notion przestał go rozwijać.
Tak powstała moja własna aplikacja: coś w duchu Notion Mail, z tym wszystkim, co w nim lubię, i z poprawionym tym, co mi nie pasowało.
Otwiera się od razu, przechodzi między rozmowami bez kręcących się kółek i działa też bez połączenia. zora trzyma pocztę na Twoim Macu, więc czyta ją z dysku, a nie z sieci.
Spokojna i jak u siebie na Macu: systemowa czcionka, natywne okno i menu, tryb jasny i ciemny oraz dziewięć motywów kolorystycznych, od Nord i Gruvbox po Rosé Pine.
Etykiety Gmaila zostają etykietami, także zagnieżdżone. Wątki, wersje robocze, spam i kosz działają tak jak w Gmailu. iCloud, Fastmail i każde konto IMAP mieszczą się w tym samym oknie.
Funkcje, których używam na co dzień, i ustawienia do rzeczy, co do których mam swoje zdanie. Nie sto przełączników, tylko te, które mają znaczenie.
Paleta poleceń pod ⌘K, do tego J K do poruszania się, E do archiwizacji i R do odpowiedzi. Każdy skrót jest też w pasku menu.
⌘F z filtrami nadawcy, wykluczonych słów, dat i rozmiaru załączników.
Konta Gmail i IMAP obok siebie. U popularnych dostawców ustawienia serwera uzupełniają się same.
Formatowanie tekstu, załączniki, podpisy i podpowiedzi odbiorców spośród osób, do których piszesz najczęściej.
Podsumowania wątków, sugerowane odpowiedzi i pomoc w pisaniu – na Twoim Macu albo z własnym kluczem OpenAI, Anthropic, Google Gemini lub xAI. Domyślnie wyłączone.
Przez opcjonalny lokalny serwer MCP Claude Code może przeszukiwać, czytać i porządkować pocztę oraz zapisywać wersje robocze. Nigdy niczego nie wysyła.
Drobiazgi, ale to przez nie kolejne aplikacje wylatywały z mojego Maca.
Podgląd z boku nad listą, widok na środku albo panel na dole lub po prawej, którego rozmiar możesz zmieniać.
Tak jak w systemie, zawsze jasno albo zawsze ciemno, zmiana o wschodzie i zachodzie słońca albo o wybranych godzinach.
Rozmowy oznaczają się jako przeczytane po otwarciu albo dopiero wtedy, gdy o tym zdecydujesz.
Zablokowane, dopóki ich nie dopuścisz, więc nadawcy nie sprawdzą, kiedy ich wiadomość została otwarta. Albo ładowane zawsze.
Co 1, 3, 5, 10 albo 15 minut, z powiadomieniami macOS i plakietką nieprzeczytanych na Docku. Albo bez nich.
Cała aplikacja po angielsku albo po polsku, do wyboru w Ustawienia → Ogólne.
zora to aplikacja skrojona pod moje potrzeby. Może nie być tą, której szukasz, i to nic złego.
Powstała z myślą o Macu. Nie ma wersji na iPhone'a, Windowsa ani przeglądarkę.
Tylko Gmail i IMAP. Kont Outlook i Microsoft 365 nie da się jeszcze podłączyć.
Jeszcze nie. zora celowo robi mniej niż niektóre aplikacje, a nowe funkcje dochodzą powoli.
Wszystkiego, czego nie chcę w programie pocztowym, w zora po prostu nie ma.
Bez subskrypcji. Licencja dożywotnia za 99 €. Najpierw przez 14 dni wypróbujesz za darmo wszystkie funkcje, bez zakładania konta.
Bez serwera pośrodku. zora łączy się bezpośrednio z Twoim dostawcą poczty. Nikt inny nie dostaje Twoich wiadomości, ja też nie.
Bez śledzenia. Żadnej analityki ani telemetrii. Hasła i tokeny zostają w Pęku kluczy macOS.
Wymaga macOS 14 lub nowszego.